03/09/2025
🫵
💩 GÓWNOBURZA Z LDZ 💩
TAKSÓWKA CZY OSZUSTWO? KTO NAPRAWDĘ WOZI NAS PO MIEŚCIE?
💥 Taksówkarz z aplikacji, a taksówkarz z licencją – czy to już to samo?
W dobie cyfryzacji i wszechobecnych aplikacji mobilnych granice między tradycyjnymi zawodami a ich nowymi, „cyfrowymi” odpowiednikami zacierają się coraz bardziej.
Dzisiaj udostępniliśmy zrzutkę na której są zbierane środki na leczenie kobiety w śpiączce, i wywołała burzę, która idealnie obrazuje ten problem. Opisaliśmy, że kobieta jechała taksówką, zgodnie z informacjami od jej rodziny. Komentarze zalały nas falą oburzenia: „To nie była taksówka, tylko przejazd na aplikację!”.
Zaskakuje nas to oburzenie, szczególnie gdy od dłuższego czasu obserwujemy pewien trend. Wielu kierowców popularnych przewozów na aplikację, potocznie zwanych "Uberami", ma na dachach aut oficjalne napisy „TAXI”, a na drzwiach widnieją naklejki z herbem Łodzi. Zgodnie z przepisami są to w pełni uprawnione taksówki, które muszą spełniać te same normy, co tradycyjne korporacje.
Czy kierowca z aplikacją, który obkleił samochód i zdobył licencję, nadal jest tylko „przewoźnikiem na aplikację”? Czy to logo na samochodzie, a nie profesjonalizm i doświadczenie, decyduje o tym, kogo uważamy za taksówkarza?
💥 Taksówka na wynajem: jak wygląda „taksówkarz” bez egzaminu?
Wydaje się, że dylemat dotyczy nie tylko kierowców przewozów na aplikację. Niedawno, podczas przejazdu na łódzkie lotnisko, natknęliśmy się na jeszcze bardziej niepokojące informacje. Kierowca jednej z największych i najstarszych korporacji taksówkowych w Łodzi, ujawnił nam szokujące kulisy pracy. Twierdzi, że korporacja ta, zamiast zatrudniać doświadczonych taksówkarzy, którzy znają topografię miasta i zdali egzamin z jej znajomości, prowadzi zupełnie inny model.
Okazuje się, że każdy, także nasz kierowca, kto ma prawo jazdy i odpowiednie środki, może po prostu wynająć auto od korporacji i rozpocząć pracę. Na początku, nowi kierowcy dostają najgorsze, wysłużone samochody. Z czasem, jeśli wykażą się lojalnością, mogą przesiąść się do lepszych modeli. Jest też opcja wynajęcia od razu droższego samochodu, o ile tylko stać nas na odpowiednią opłatę.
( najlepsze jest to że nasz kierowca nie zna topografii Miasta Łodzi i nie jest z Łodzi )
Taki „taksówkarz” dostaje pełne wyposażenie – logo korporacji i oznaczenia taksówki. I w tym momencie, według wielu z nas, staje się „pełnoprawnym taksówkarzem”.
Tymczasem ten człowiek to wciąż tylko kierowca. Nigdy nie przeszedł rygorystycznych testów, nie zdał egzaminu z topografii miasta, nie nabył doświadczenia, które od lat było synonimem taksówkarza. Jest on de facto takim samym przewoźnikiem, jak ci z aplikacji, tyle że ma na dachu inną lampę.
💥 Kto jest kim? W poszukiwaniu definicji
Pytanie brzmi: czy logo na drzwiach i herb miasta na dachu wystarczą, aby uznać kogoś za taksówkarza? Czy tradycyjna definicja taksówkarza, która obejmuje wiedzę, doświadczenie i znajomość topografii, zanika na naszych oczach? Mamy do czynienia z kryzysem tożsamości zawodu, który przez dziesięciolecia był symbolem pewności i profesjonalizmu.
Dziś, taksówką może być auto z logiem korporacji, prowadzone przez osobę, która właśnie odebrała kluczyki i po raz pierwszy siadła za kierownicą takiego pojazdu. Przewóz na aplikację może być prowadzony przez licencjonowanego taksówkarza, który zdejmuje naklejkę i jedzie na lotnisko po klienta z korporacji. A w tym wszystkim gubi się konsument, który nie wie, komu zaufać i kogo tak naprawdę wpuszcza do swojego auta.