21/06/2026
Nie warto uciekać z taksówki i nie płacić za kurs.
Dziś przed godziną 7:00 zadzwoniła do nas pani, aby zamówić taksówkę dla innej kobiety. Powód? Pasażerce miał rozładować się telefon.
Kierowca przyjechał na miejsce i ustalił z pasażerką cenę przejazdu — 430 zł po rabacie 35%. Kobieta ucieszyła się z obniżki i zaproponowała nawet 100 zł zaliczki, aby kierowca nie obawiał się, że na końcu nie otrzyma zapłaty. Niestety, to uśpiło jego czujność.
W trakcie przejazdu pasażerka poprosiła jeszcze o postój na kawę w McDonald’s. Kierowca, chcąc być pomocny, oczywiście się zgodził.
Po dotarciu pod wskazany adres kobieta powiedziała, że idzie do domu po pieniądze. Minęło 20 minut, ale nikt nie wychodził. Trąbienie, dzwonienie domofonem i próby kontaktu nie przyniosły żadnego efektu.
Wtedy rozpoczął się najgorszy możliwy scenariusz: wezwanie policji.
Z pierwotnych 430 zł zrobiła się kwota bliska 1000 zł — za przejazd, czas oczekiwania kierowcy oraz oczekiwanie na patrol. Po przyjeździe policji okazało się, że pasażerka jest funkcjonariuszom znana i nie był to pierwszy taki przypadek.
Teraz pozostaje oczekiwanie na komisariacie oraz składanie zawiadomienia. To kolejne godziny stracone przez kierowcę, który uczciwie wykonał swoją pracę.
Warto też wspomnieć o osobie, która zamawiała tę taksówkę. Prawdopodobnie chciała dobrze, pomagając drugiej kobiecie, ale niestety zrobiła jej tak zwaną wilczą przysługę.
Pod adresem, pod który zawieźliśmy pasażerkę, zarejestrowana jest firma budowlana. Skontaktowaliśmy się z mężczyzną związanym z tym adresem, jednak nie był zainteresowany uregulowaniem rachunku za swoją córkę.
Dlatego apelujemy: zastanów się dwa razy, zanim zamówisz komuś taksówkę ze swojego numeru telefonu. Nawet jeśli robisz to z dobrego serca, później możesz zostać wciągnięty w wyjaśnienia, telefony, kontakt z policją i wizyty na komisariacie.
Praca taksówkarza nie jest łatwa. Każdego dnia spotykamy bardzo różnych ludzi — od księży i prawników po osoby w trudnych sytuacjach życiowych. Większość klientów jest w porządku, ale takie sytuacje pokazują, że próba „zaoszczędzenia” na kursie może skończyć się dużo większymi kosztami i poważnymi konsekwencjami.
Nie uciekaj. Nie kombinuj. Zapłać za usługę, z której skorzystałeś.