20/07/2026
Dzisiaj taka sytuacja na wyjeżdzie z Kazimierz Pomorskiego na trasę Koszalin - Kołobrzeg. Pan polski "Niemiec" kierujący pojazdem , którego troche widać na zdjęciu, gwałtownie hamując chciał wymusić kolizję na pojeździe jadącym za nim. Jechali powoli ale na "kocich łbach" było ślisko od deszczu a kierowca z tyłu nie spodziewał się nagłego hamowania przed sobą. Pomimo złych warunków udało się wyhamować ale ostatecznie doszło do zetknięcia sie pojazdów. Na szczeście po "kolizji" nie było nawet najmniejszego śladu więc możecie sobie wyobrazic "siłę uderzenia". Pan kierowca jednak uznał to za poważny wypadek drogowy i stwierdził, że jego dzieci, siedzace na tylnej kanapie pojazdu, doznały urazu pleców. Ten i....ta wezwał Pogotowie i Policję na miejsce zdarzenia. Jesteście w stanie to zrozumieć? Wezwał służby, które mogły być potrzebne gdzieś indziej tylko po to, żeby spróbować wyłudzić odszkodowanie i zaangażował w to swoje dzieci. Co się wydarzyło po przyjeździe słuzb? Panowie z Pogotowia nie stwierdzili żadnych urazów u dzieci ale procedura nakazuje mimo wszystko przewiezienie do szpitala. Policjant okazał się bardzo w porządku i widząc próbę oszustwa, pouczył kierowcę "sprawcę", również nie stwierdzając żadnych przesąłnek do ukarania. Volksdeutsch zrobił z siebie głupka, zmarnował czas Policjantów i Ratowników Pogotowia i swój bo zamiast spędzić dzień normalnie to musiał jechać do szpitala za dziećmi, pewnie trochę tam posiedział a jutro musi sie pofatygować na komisariat do Koszalina. Ot karma instant.